BLOG

5 urodziny salonu kosmetycznego Diva

(fot. Salon Diva)

W sobotnie wczesne popołudnie 16 października uczestniczyłam w ciekawym wydarzeniu, które zorganizowała p. Katarzyna Michałek-Sansone – właścicielka salonu kosmetycznego DIVA – wraz ze swoimi współpracownicami. Okazją do świętowania były 5 urodziny salonu.
Jak można się spodziewać, salon tego dnia przystrojony był odświętnie w baloniki i inne gadżety.

(fot. Salon Diva)

Na tzw. dzień dobry przesympatyczne i miłe Panie serwowały pyszną kawę i zachęcały do częstowania się smakowicie wyglądającymi babeczkami, torcikiem Pavlowa, sernikiem itp.

(fot. Salon Diva)

Następnie przyszedł czas na zabiegi – w końcu to salon kosmetyczny. Każda zaproszona klientka poddana została 2 zabiegom: na ręce i twarz. Zabieg na twarz składał się z kilku etapów; oczyszczanie, peeling, nawilżanie, masaż (pewnie jeszcze coś pominęłam, bo nie sposób było zapamiętać wszystkiego).

(fot. Salon Diva)

Kolejny zabieg polegał na nałożeniu na twarz maseczki, która od wczoraj weszła już na stałe do zabiegów proponowanych przez salon.

(fot. Salon Diva)

5 urodziny salonu „wykorzystałam” do rozmowy z właścicielką – p. Katarzyną. Oczywiście zapytałam, skąd nazwa salonu. Pani Kasia wyjaśniła, że diva to słowo, które pochodzi od włoskiego rzeczownika diva, oznaczające żeńskie bóstwo lub dobrze wyglądającą kobietę. Pierwowzorem było słowo z języka łacińskiego, w którym oznacza po prostu boginię. Tak więc, korzystając z zabiegów w tym salonie, od razu czujemy się lepiej.

(fot. Salon Diva)

Najczęściej wybieranymi zabiegami są manicure i pedicure oraz regulacja brwi i henna, w tym henna pudrowa. Ponadto salon oferuje liczne zabiegi na twarz, w tym mezoterapię mikroigłową. Wkrótce pojawi się kolejny zabieg, ale na razie p. Kasia nie chce zdradzać szczegółów.

Warto podkreślić, że zatrudnione w salonie kosmetyczki, ciągle podnoszą swoje kwalifikacje, uczestnicząc w wielu kursach i szkoleniach.

(fot. Salon Diva)

Na koniec każda z zaproszonych kobiet otrzymała pamiątkowy prezent – pilniczek i pomadkę.
Popołudnie spędzone w salonie uważam za bardzo udane