BLOG

Cel to marzenie z datą realizacji.

Kiedy pytamy ludzi o ich marzenia, to najczęściej słyszmy, że chcą być:
• szczęśliwi,
• bogaci,
• piękni,
• zdrowi,
• sławni…
Niektórzy chcą:
• pozostawić coś po sobie,
• mieć męża/żonę, dzieci,
• zabezpieczyć finansowo swoją rodzinę.


Jeszcze inni marzą o:
• rozwoju osobistym,
• pokonaniu swojej nieśmiałości,
• skończeniu dobrej szkoły/znalezieniu dobrej pracy,
• egzotycznych podróżach,

Brazylijskich, Beach, Palmy Kokosowe, Wakacje

Właściwie można powiedzieć, ile ludzi, tyle różnych marzeń.
Przy wielu różnych okazjach życzymy swoim bliskim zdrowia, radości i … spełnienia marzeń. Czy jednak zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę marzenia się nie spełniają? Zanim się ktoś zdąży oburzyć, spieszę wyjaśnić, że MARZENIA SIĘ SPEŁNIA.

Jak zatem sprawić, by nasze marzenia zaczęły się spełniać?
Przede wszystkim zamieńmy je w cele, które należy dokładnie sprecyzować i podać datę ich realizacji.
Tak — cel to inaczej marzenie z datą realizacji.

Co to oznacza w praktyce? Wyjaśnię na konkretnym przykładzie:
– chcę schudnąć – to marzenie,
– chcę zmieścić się w ulubioną sukienkę i pójść w niej na zabawę – to cel.
Mam nadzieję, że widzicie już różnicę.

Aby zrealizować konkretny cel, potrzebujemy chwili zastanowienia się i doprecyzowania go. Pomocna tu będzie metoda S.M.A.R.T.
S.M.A.R.T. to skrót od pierwszych liter angielskich słów:
S (Simple) – proste, konkretne,
M (Measurable) – mierzalne,
A (Achievable) – osiągalne,
R (Relevant) – realistyczne,
T (Timely defined) – określone w czasie.

Jednym z moich marzeń było pozostawienie po sobie jakiegoś śladu dla potomnych, które potem doprecyzowałam. Miała to być książka „Tarnobrzeskie kobiety”, którą (z racji tytułu) chciałam wydać na 8 marca. I to był już konkretny cel z konkretną datą realizacji.

Kolejnym krokiem było zastanowienie się, czego potrzebuję, kto mi w tym może pomóc, skąd wezmę fundusze itp. Wzięłam dużą czystą kartkę papieru i notowałam wszystko, co mi przyszło do głowy, potem selekcjonowałam, układałam w kolejności chronologicznej, dopisywałam, wykreślałam do momentu, aż powstał konkretny plan działania. Straciłam na to sporo czasu, ale było warto. Potem zaczęłam wszystko realizować i wykreślać poszczególne punkty planu. Oczywiście nie wszystko mogłam przewidzieć (nie przewidziałam choćby tego, że tuż przed premierą zepsuje mi się samochód), ale dzięki temu, że wiedziałam, co mam robić, nie wpadłam w panikę.
Ostatecznie wszystko się udało i książka ujrzała światło dzienne. Kilka dni temu minęła 3 rocznica jej wydania. Przyznaję, że do dziś nie mogę uwierzyć w to, że dałam radę, że spełniłam jedno ze swoich marzeń.
Wydanie książki, a wcześniej zbieranie materiału do niej, przeprowadzanie wywiadów zaowocowało (niejako przy okazji) nowymi znajomościami i sprawiło, że zaczęłam się rozwijać. Uwierzyłam w siebie i zapragnęłam od życia czegoś więcej. Dostałam skrzydeł. Powoli zaczęłam realizować kolejne cele, spełniać kolejne marzenia.