BLOG

„Chcę wierzyć, że to, co robię, wynika z miłości do świata, czynu, drugiego człowieka” – Agnieszka Pałamarz

Pani Agnieszko prowadzi Pani własną działalność Kadrowane – Fotografia i Film. Skąd zainteresowanie fotografią?
Tak, zawodowo zajmuje się tym piąty rok, ale fotografia zawsze była obecna w moim życiu. Można powiedzieć, że zaczęło się, jak miałam 8 lat, wtedy dostałam pierwszy aparat i już wiedziałam, że szybko się z nim nie rozstanę.
Najpierw fotografowałam wszystkie rodzinne uroczystości, później robiłam sesje indywidualne ze znajomymi, aż w końcu przyszedł czas na wesela – miałam wtedy 16-17 lat. Pamiętam olbrzymi stres, ale było to też fantastyczne doświadczenie. Właśnie wtedy pomyślałam, żeby zająć się tym na poważnie. Ciężko wytłumaczyć, skąd to się wzięło, po prostu zawsze sprawiało mi to frajdę i tak zostało do dziś. Odpowiem zatem bardzo banalnie — myślę, że chodzi o zatrzymywanie tych najważniejszych chwil w czasie. Wierzę, że możemy zatrzymać w kadrze coś ważnego, magicznego i ulotnego, coś, na co czasami brakuje słów, ale obraz mówi wtedy wszystko, pojawia się wtedy, kiedy nie umiemy czegoś ubrać w słowa.

Co Pani najczęściej i najchętniej fotografuje?
Uwielbiam fotografować śluby, ponieważ każdy jest wyjątkowy na swój własny sposób. To przecież inni ludzie, inne emocje, gesty, bliskość. Spotkania z ludźmi są bardzo inspirujące, każdy ma inne spojrzenie i inną wrażliwość. Czasami z planem, czasami spontanicznie. Fotografia jest względna, każdy może ją czytać po swojemu i to jest w tym wszystkim fajne. Jako fotograf ślubny mam możliwość bycia bardzo blisko ludzi, których fotografuje. Cudownie jest patrzeć na ludzi w tak ważnym dla nich momencie, widzieć ich radość, zdenerwowanie, ale też wzruszenie. Jeszcze tego nie opanowałam i sama się przy tym wzruszam. Do tej pory głównie fotografowałam śluby, bo chciałam się skupić na jednej rzeczy, ale ostatnio coraz bardziej ciągnie mnie też w inne strony. Często, o ile czas pozwala, sama werbuje ludzi na sesję, żeby zrealizować jakiś konkretny pomysł, z czystej potrzeby tworzenia.
Lubię też fotografować kobiety, to dla mnie piękno samo w sobie. Kobiety są niezwykle inspirujące, potrafią się otworzyć w tak niewiarygodny sposób — później pytają „to naprawdę ja?” Takie sesje pozwalają kobietom bardziej uwierzyć w siebie i swoje piękno.

(z prywatnego archiwum p. Agnieszki)

Czy w dzisiejszych czasach, gdy każdy może robić zdjęcia, trudno jest o zlecenia?
Niestety praca fotografa nie zaczyna się ani nie kończy się na robieniu zdjęć. Jakąś część dnia zawsze muszę przeznaczyć na social media, Facebook, Instagram, relacje, planowanie postów, postprodukcję. Jest to ta część pracy, która w moim przypadku odpowiada za ilość zleceń. W ostatnich latach ten rynek trochę się zmienił – „Nie ma Cię w sieci – nie istniejesz”. Ja jednak nie uważam, że trudno o zlecenia. Są sezony lepsze i gorsze, tym bardziej w czasach covida. Grunt, żeby się nie zatrzymywać i nie iść do przodu.

W jakich plenerach robi Pani zdjęcia?
Miejsca na plenery wybieram wspólnie z moimi parami, czasami bliżej, czasami dalej. Niektórzy chcą sesje miejskie, inni wolą góry, jeszcze inni zamki, ruiny. Fajnie jak trafiają się ludzie, którzy są zaangażowani, wiedzą, jaki efekt chcą osiągnąć, uwielbiam z takimi pracować. Wtedy z reguły jedziemy gdzieś dalej, poświęcamy na to cały dzień, świetnie się przy tym bawiąc – można powiedzieć, że zdjęcia robią się same. Moje ulubione miejsce na plener to Bieszczady, o każdej porze roku wyglądają inaczej, ale niezmiennie – zachwycają.

(z prywatnego archiwum p. Agnieszki)

Jakim sprzętem się Pani posługuje?
Sprzętu mam całkiem sporo. Jednocześnie korzystam z dwóch aparatów, trzeci jako zapas. Do tego komplet obiektywów, lampy, statywy, masa drobiazgów, do tego dochodzi sprzęt chłopaków – również aparaty, obiektywy, mikrofony. Tak więc jeździmy na zlecenia zapakowani po sufit.
Na szczęście sprzęt zaczęłam kompletować dosyć wcześnie – zdecydowanie pomogło to rozłożyć koszty. Staram się też korzystać z różnych dotacji, jeśli tylko jest taka możliwość. Ciągle trzeba inwestować, żeby iść do przodu. Staram się zawsze wykorzystywać sprzęt, który mam — do maksimum, wciąż mnie zaskakuje.

Na co Pani zwraca uwagę przy fotografowaniu? Co według Pani jest najważniejsze w fotografii?
Emocje. Uważam, że one są podstawą udanego zdjęcia. Dopiero później sceneria, ubrania i cała reszta. Mój styl pracy to bardziej relacjonowanie niż pozowanie. Staram się unikać zbędnego ustawiania, a raczej stwarzać takie sytuacje, żeby było jak najbardziej naturalnie.
Jeśli chodzi o takie sprawy organizacyjne, to bardzo ważna jest dla mnie (i nie tylko) dobra atmosfera, to czy osoba, która pozuje, czuje się na tyle swobodnie, żeby mogła się otworzyć. Zawszę staram się poznać ludzi, z którymi pracuję, jest to pomocne dla obu stron.

Czy może dać Pani jakieś rady tym, którzy uważają, że źle wychodzą na zdjęciach? Jakieś triki?
Uważam, że nie ma ludzi, którzy źle wychodzą na zdjęciach. Jeśli chodzi o triki, to taki jeden najważniejszy, przestać pozować i zastanawiać się, jak wyglądam. Jeśli ktoś źle czuje się przed aparatem, staram się odsunąć na tyle, żeby mógł zapomnieć, że w ogóle robimy zdjęcia. Najczęściej paraliżująca jest sama obecność aparatu – odpowiednia odległość, swoboda i dobra atmosfera powinny załatwić sprawę.

W nazwie firmy ma Pani również filmowanie. Czy też się Pani tym zajmuje?
Jeśli chodzi o filmowanie – to nie moja działka. Wynikło to z potrzeby chwili i tak już zostało. Jak się okazało, kompleksowe usługi dużo lepiej się sprawdzają. Filmami zajmują się chłopcy, ja w tej dziedzinie zajmuję się tylko sprawami organizacyjnymi – spotkania, umowy, oddawanie materiału.

Przejdźmy teraz do Pani. Co jest dla Pani ważne? Czym się Pani w życiu kieruje?
Może miłością? Chcę się nią kierować i chcę wierzyć, że to, co robię, wynika z miłości do świata, czynu, drugiego człowieka. Bardzo ważni są dla mnie ludzie, więc może szacunek. Myślę, że to bardzo ważne, żebyśmy się wszyscy wzajemnie szanowali, bo ponad wszystkie podziały, najpierw jesteśmy ludźmi. Rozwój jest równie ważny. Myślę, że nigdy nie jest na nic za późno i że nic nie dzieje się bez przyczyny. Trzeba wymagać od siebie, starać się być zawsze lepszym. No i na końcu, ale nie mniej istotna – wdzięczność, docenianie małych rzeczy, nie tylko z przeświadczenia, że inni mają gorzej, ale tak po prostu, wdzięczność za każdy przeżyty dzień, za człowieka na naszej drodze, za gest, dotyk, dobre słowo.

(z prywatnego archiwum p. Agnieszki)

Ma Pani jakieś hobby, oczywiście oprócz fotografii?
Zdecydowanie podróże, chociaż nie mam ich zbyt wiele na koncie. Mam nadzieję, że to się zmieni. Ostatnio zafascynowała mnie tez nauka języków, ale to długi proces sam w sobie. Interesuje mnie też psychologia, myślę, że psychika człowieka jest czymś niesamowicie ciekawym, nieodkrytym i skrywającym mnóstwo tajemnic. To ciekawe tematy, dotykające bezpośrednio nas samych i związane z codziennym życiem. Poza tym film, książki.

Skąd czerpie Pani siłę?
Zdecydowanie od ludzi, mocno mnie napędzają do działania. Takie satysfakcjonujące relacje mają ogromny wpływ na poczucie szczęścia. Również rodzina – jest w życiu oparciem, daje siłę, chroni. A tak fizycznie to równowaga, dużo śpię i odpoczywam.

(z prywatnego archiwum p. Agnieszki)

Z czego jest Pani dumna?
To najtrudniejsze pytanie, raczej się nad tym nie zastawiam. Może trochę z tego, że dość szybko się usamodzielniłam, może z tego, że umiem doceniać małe rzeczy? Bardziej odczuwam dumę, jak komuś coś się uda. Nie zastanawiam się nad sobą.

Co robi Pani, gdy jest ciężko, gdy dopadają Panią jakieś wątpliwości?
Na szczęście rzadko mnie to dopada, ale jeśli już – bardzo pomaga mi zmiana otoczenia, choćby na kilka dni. Uwielbiam jeździć w góry.

Marzenia, plany na przyszłość?
Tak ogólnie i bardzo prosto, więcej tolerancji i zrozumienia dla drugiego człowieka – świat może być cudownym miejscem. Dla siebie nie mam marzeń, może bardziej cele do zrealizowania – pierwszy to otworzenia profesjonalnego studia fotograficznego, drugi, trochę bardziej odległy – poprowadzenie warsztatów fotograficznych i trzeci, chyba najważniejszy – żeby mi się nigdy nie przestało chcieć.

Dziękuję za rozmowę.