BLOG

Dobrze mieć wiele pasji i zainteresowań.

Kiedyś zastanawiałam się, czy lepiej mieć jakąś jedną pasję, której moglibyśmy się poświęcić całym sercem, czy też lepiej będzie mieć ich kilka. Niestety, nie znalazłam na to satysfakcjonującej mnie odpowiedzi … Dopiero dziś uzmysłowiłam sobie, że jednak lepiej mieć co najmniej kilka różnych zainteresowań.

Dlaczego dopiero dzisiaj? Odpowiedź jest niezwykle prosta – warto mieć więcej zainteresowań na wypadek, gdyby wydarzyło się coś, co jest od nas zupełnie niezależne, a jednak ma na nas duży wpływ. Od kilku miesięcy (w Polsce od kilku dni) na całym świecie szaleje coronawirus; który jest w centrum wszystkich informacji, który sieje ogromne spustoszenie, zbiera swoje wcale niemałe żniwo, u wielu osób powoduje panikę lub przygnębienie, który ostatecznie wiele osób „uziemił” w domu. Wiele z nas nie może wykonywać swoich normalnych obowiązków zawodowych, nie powinniśmy spotykać się z innymi ludźmi, a nawet w ogóle wychodzić z domu.

Sama jestem tego dobrym przykładem – jako nauczyciel mam obowiązkową, zupełnie nieplanowaną, przerwę; nie mogę też prowadzić korepetycji, organizować szkoleń, warsztatów, spotkań biznesowych itp. Przyznaję, że nie wpływa to dobrze na moją psychikę. Jestem osobą niezwykle czynną, która musi być cały czas w ruchu. Gdybym nie miała innych zainteresowań, to pewnie oszalałabym. Tymczasem na tę całą sytuację mogę spojrzeć z innej perspektywy. Mam teraz więcej czasu na realizację innych planów, choćby takich, jak spokojne przeczytanie książek, które długo, zbyt długo, czekają na swoją kolej; napisanie kilku zaległych artykułów, wpisów; na „ogarnięcie” nowego projektu, nad którym ostatnio intensywnie pracuję; a także na wiele innych spraw.

Kiedyś napisałam, że staram się znaleźć pozytywne strony każdej sytuacji i rzeczywiście tak jest. Niestety, nie zawsze je znajduję – czasem życie mnie po prostu przerasta, przytłacza swoim ciężarem, czasem nie mam sił dalej walczyć, a jednak nie poddaję się … Szukam różnych sposobów na rozwiązanie swojego problemu – spotykam się z innymi ludźmi, czytam, chodzę na spacery, modlę się. Ogromnie dużo siły dają mi moje Dzieci <3, które wspierają mnie we wszystkim, co robię.

Kiedy spotykam nowe osoby, którym czasem powiem, że przeżywam jakieś trudności, nie dowierzają mi i często słyszę: Ty? Ty miałaś/masz depresję? Przecież ty się zawsze uśmiechasz, a swoją energią zarażasz innych. Cieszę się, że jestem tak postrzegana, ale pamiętajcie – nie wszystko złoto, co się świeci; nie wszyscy, którzy się uśmiechają, są szczęśliwi.

Ja jednak niesamowicie kocham życie i to sprawia, że ma ono dla mnie głęboki sens. Kiedy jest mi źle, kiedy nie mam już sił, zakładam swoje ulubione szpilki, maluję usta czerwoną (a jakże ) szminką i … od razu mi lepiej. Mogę iść podbijać świat.