BLOG

„Dzień bez uśmiechu jest dniem straconym” Ch. Chaplin

Chciałabym dziś poruszyć bardzo ważną, choć trudną sprawę dotyczącą rozwoju. Doskonale wiemy, że zdecydowanie łatwiej podejmujemy różne decyzje, jeśli mamy wsparcie bliskich osób, na których opinii nam bardzo zależy. Gorzej, gdy wszelkie decyzje musimy podejmować sami, bez zrozumienia u innych, bez wsparcia finansowego lub choćby emocjonalnego; kiedy ktoś nie tylko nam nie pomaga, ale wręcz przeszkadza, kiedy robi wszystko, by nas zniechęcić,
Tu dużo zależy od naszego uporu, samozaparcia i wiary, że to, co robimy, ma głęboki sens.
Czasem za podjęte decyzje płaci się łzami, nieprzespanymi nocami, bólami głowy, żołądka, rozstrojem nerwowym, a nawet ciężką depresją.

Czy zatem warto aż tak ryzykować?!

Zdecydowanie TAK.

Kiedy nie wyszedł mi świetnie przygotowany projekt, wydarzyło się coś, co wytrąciło mnie z równowagi, nie poddałam się. Zebrałam w sobie siły i z podniesioną głową szłam naprzód. Nie załamałam się, pocierpiałam i odrodziłam się niczym mitologiczny Feniks z popiołów — w dodatku jeszcze silniejsza.

Pamiętajcie, że porażki też są potrzebne, też nas czegoś uczą i powinniśmy wyciągać z nich jakieś wnioski.

Kiedy życie nas nie rozpieszcza, ze wszystkich stron atakują nas różne problemy, kłopoty, negatywne informacje, kiedy co rusz słyszymy, że ktoś kogoś okradł, zamordował, oszukał, że był wypadek, pożar czy wydarzyła się inna tragedia, powinniśmy umieć znaleźć nawet najdrobniejsze powody do radości i … uśmiechać się.

Moje życie też nie jest usłane różami. Kto mnie zna, to wie, że naprawdę wiele przeszłam, a jednak potrafię się śmiać – zdarza się, że wbrew albo na przekór wszystkiemu.
Oczywiście, że czasem mam tego wszystkiego dość, ale kiedy nad moją głową zgromadzi się zbyt wiele czarnych chmur, to nie dezerteruję, a szukam pomocy, ukojenia. Bardzo dużo daje mi rozmowa z rodziną, przyjaciółmi, innymi ludźmi lub z … Bogiem. Często nie są to łatwe rozmowy — denerwuję się, złoszczę, zadaję pytanie, dlaczego i niestety — czasem nie udaje mi się znaleźć satysfakcjonującej mnie odpowiedzi.

Wychodzę jednak z założenia, że na pewno będzie lepiej. Może będzie mniej bolało? Może znajdę jakieś rozwiązanie? Może zarobię dodatkowe pieniądze? Może problem się sam rozwiąże? Jeśli nie mam na coś absolutnie żadnego wpływu, to w miarę możliwości staram się o tym nie myśleć.
Czasem zdarza się, że wymyślałam setki różnych scenariuszy, a tymczasem okazuje się, że i dla mnie życie ma pakiet dobrych wiadomości.

A skoro (jak mówił Ch. Chaplin) „Dzień bez uśmiechu jest dniem straconym” to nie pozostaje nam nic innego jak śmiać się albo choćby delikatnie uśmiechać, czego życzę Wam i sobie życzę.