BLOG

Fizyczka z artystyczną duszą – Agnieszka Janusz- Szczytyńska

Zdj. z archiwum p. Agnieszki

Jest Pani nauczycielem dość  trudnego przedmiotu i raczej nietypowego dla kobiety? Czy to było Pani marzenie?

Ciężko się przyznać, ale powołanie do nauczania poczułam, dopiero gdy zaczęłam pracę. Zawsze chciałam być lekarzem, ale bałam się iść na studia medyczne. Ponieważ polubiłam fizykę i zaczęłam ją rozumieć, w trzeciej klasie liceum wybrałam do studiowania dość nietypowy kierunek, który łączył fizykę z medycyną. Ukończyłam Fizykę Medyczną i Dozymetrię na Wydziale Fizyki Jądrowej Akademii Górniczo- Hutniczej w Krakowie. Po studiach chciałam pracować szpitalu, a jednocześnie wrócić do rodzinnego miasta Tarnobrzega. Tutaj niestety nie było pracy w szpitalu z moim wykształceniem. Wszędzie, gdzie nie poszłam z podaniem o pracę, wszystkich przerażał mój kierunek. W końcu, po roku poszukiwań, znalazłam pracę w Gimnazjum nr 3 w Tarnobrzegu. Tam poznałam wspaniałe grono pedagogiczne, które wprowadziło mnie w świat edukacji. Dopiero gdy zaczęłam pracę w szkole, uświadomiłam sobie, że już od szkoły podstawowej tłumaczyłam kolegom i koleżankom matematykę, później też fizykę, chemię i biologię — szczególnie uwielbiałam genetykę. Każdy jakoś dziwnie lgnął do mnie, mówiąc, że jak ja, to wszystko staje się jasne. Byłam więc już od najmłodszych lat nauczycielem bez zdiagnozowanego powołania.

Dlaczego wybrała Pani właśnie fizykę?

Swoim uczniom przyznałam się, że też nie rozumiałam fizyki. Zrozumiałam ją dopiero w trzeciej klasie liceum, gdy naszą klasę wziął w obroty profesor Emil Zimoląg. Nie wiem, jak on to zrobił, ale w ciągu roku powtórzył z nami całą fizykę do matury i zrealizował bieżący program. Tak naprawdę przez niego – a może dzięki niemu? – zostałam fizykiem.

Obecnie jestem nauczycielką fizyki w Szkole Podstawowej nr 10 i Zespole Szkół nr 1 w Tarnobrzegu.

Pani lekcje bywają czasem dość nietypowe …

Czasem tak, ponieważ oprócz fizyki interesuje mnie astronomia i historia, szczególnie drugiej wojny światowej, okres stalinizmu i czasy powojennej Polski, co oczywiście wykorzystuję w nauczaniu mojego przedmiotu. Muszę przyznać, że uczniowie z zachwytem słuchają historii na lekcji fizyki; mam wtedy taką ciszę, jakby ich nie było. Opowiadam im, np. 
o Czarnobylu, o tym, jak w Polsce chcieli budować elektrownię jądrową
w Żarnowcu, wykorzystując mniej bezpieczne reaktory radzieckie, aby przypodobać się władzy. O sprzeciwie społeczeństwa mimo reżimu, który był tak mocny, że w ostateczności zawieszono budowę elektrowni. Przy okazji nawiązuję do czasów PRL-u, mówię o kolejkach za papierem toaletowym, cukrem, o kartkach na mięso, pustych półkach w sklepie.

Lubię też opowiadać o broni jądrowej, jak niektóre państwa łączyły próby jądrowe z testami  oddziaływania promieniowania i siły rażenia na ludzi. Szczególnie często takie próby przeprowadzał Związek Radziecki. Do testów wykorzystywano żołnierzy tajnych jednostek wojskowych i więźniów gułagów. W okresie zimnej wojny podczas ćwiczeń żołnierze radzieccy przez przypadek zrzucili bombę na swoje jednostki. Zginęło wtedy około 400 tys. żołnierzy. Oczywiście sprawę zatuszowano. Przyznam, że kiedy o tym mówię, to  uczniowie od razu są pobudzeni, chętnie zatem słuchają dalej, np. o skutkach promieniowania na żywy organizm.

To może jeszcze kilka słów o astronomii?

Uwielbiam obserwować niebo, kiedyś moim priorytetem było poznać i umieć znaleźć na niebie więcej gwiazdozbiorów niż tylko Wielką i  Małą Niedźwiedzicę. Częściowo mi się to udało, ale nie jest to prosta sprawa. Mogę polecić Oriona na jesienno-zimowym niebie i Kasjopeę widoczną cały rok. Mają one charakterystyczne kształty i łatwo je znaleźć. Obecny rozwój  technologii ułatwia nam obserwacje, myślę tutaj o programach i aplikacjach dostępnych nawet na smartfony. Oczywiście swoją wiedzą i pasją podzieliłam się z uczniami, organizując kilka razy obserwacje z nimi.

Mgławica Oriona, Mgławica Emisyjna
Zdj. z Pixabay

Wiem, że praca w szkole to jednak nie jedyna Pani praca w edukacji …

Tak. Pracuję także w Podkarpackim Zespole Placówek Wojewódzkich, dawny PCEN (Podkarpackie Centrum Doskonalenia Nauczycieli) jako doradca metodyczny z fizyki dla szkół podstawowych. Od 2015 r. prowadzę też własną firmę Fraktal Centrum Kreatywnego Myślenia.

W firmie zajmuję się działalnością szkoleniową (szkolenia dla nauczycieli), ale także sprzedaję biżuterie, obrazy olejne i akrylowe. Wszystkie prace są mojego autorstwa. Obecnie ze względu na podjęcie współpracy z PZPW (PCEN) musiałam zawiesić działalność szkoleniową (konkurencyjność firmy).

Kiedy zaczęła Pani malować?

Obrazy zaczęłam malować w 1992 r., czyli w ubiegłym wieku. Początki były trudne, ale z roku na rok wychodziło mi to chyba coraz lepiej. Teraz gdy po paru latach oglądam swoje stare obrazy, coś chciałabym w nich poprawić, widzę niedoskonałości, choć zawsze w danym momencie wydają mi się prawie doskonałe. Myślę, że na emeryturze zainwestuję w porządny kurs malarstwa. Teraz nie mam czasu, jest to dla mnie forma odskoczni od codzienności.

Obraz p. Agnieszki, zdj. autorki

Co Pani maluje najchętniej i w jakiej technice?

Maluję farbami akrylowymi i olejnymi, obecnie już na profesjonalnych podobraziach. Wcześniej robiłam je sama. Najchętniej maluję martwą naturę, zachody Słońca, ale są to też mroczne klimaty z elementami fantastyki, czaszkami.


Obraz p. Agnieszki, zdj. autorki

Ostatnio zakochałam się w ruinach zamków. Mam zamiar przerzucić na płótno cały szlak Orlich Gniazd, tylko nie wiem skąd wezmę na to czas (śmiech).


Obraz p. Agnieszki, zdj. autorki

Jak znudzi się Pani malowanie to

Jak znudzi mi się malowanie, to biorę się za tworzenie biżuterii. Tworzę kolczyki, bransoletki, naszyjniki.


Biżuteria wykonana przez p. Agnieszkę, zdj. autorki

Ostatnio szczególnie pochłonęły mnie bransoletki z rzemieni z dodatkami kamieni półszlachetnych. Zakochana jestem w kryształach Swarovskiego, które szczególnie efektownie wyglądają w biżuterii ślubnej. Tworzę ją oczywiście w wolnych chwilach w domowym zaciszu, słuchając dobrej muzyki.


Biżuteria wykonana przez p. Agnieszkę, zdj. autorki

Czy to już wszystkie Pani zajęcia?

W tej chwili tak. Później pojawi się jeszcze ogródek. Kiedyś robiłam na drutach, wyszywałam, szyłam i szydełkowałam. Teraz już mnie do tego nie ciągnie, choć miło wspominam, jak w czasach mojego liceum w jednym momencie robiłam na drutach, słuchałam ciężkiej muzyki i uczyłam się. Trzy rzeczy naraz i tak mi zostało do dzisiaj, tylko teraz to czasami skutkuje przypalonymi ziemniakami.

Gdzie prezentuje Pani swoje prace?

Cztery razy wystawiałam swoje prace w Bibliotece Pedagogicznej na wystawie „Życie ma tak wiele barw” oraz na I Tarnobrzeskim Festiwalu Rękodzieła i Rzemiosła, którego głównym organizatorem była Pani.


Biżuteria wykonana przez p. Agnieszkę, zdj. autorki

Zapytam jeszcze o plany/marzenia na przyszłość?

Chciałabym gdzieś wyjechać i pobyć sama ze swoimi myślami. Jeśli chodzi o marzenia, to już chyba wszystkie mi się spełniły. Muszę wymyślić coś nowego, ale nie dzisiaj.

Życzę zatem wszystkiego dobrego. Dziękuję za rozmowę.