BLOG

Nowy zawód – brafitterka. Krystyna Kozieł

koziełPani Krystyno – prowadzi Pani sklep z bielizną. Czy można Panią nazwać brafitterką? Co w ogóle oznacza ten termin?

Braffiterka to nowe słowo, które funkcjonuje zaledwie od kilku lat. Pochodzi od angielskiego słowa brafitting i dosłownie oznacza dopasowanie. Brafitterka to zatem osoba, która zajmuje się dopasowywaniem biustonoszy.  Czy mogę się nazwać brafitterką? Myślę, że w zasadzie tak, chociaż w Polsce nie istnieje jeszcze oficjalnie taki zawód – nie został wpisany do rejestru zawodów.

Co trzeba zrobić, żeby zostać brafitterką?     

Tak jak wspomniałam wcześniej – nie jest to jeszcze zawód a więc i nie ma jeszcze szkół kształcących w tym kierunku. Zdobywa się go na kursach barfittingowych. Najdypczęściej kursy takie prowadzą projektantki, które mają w tym pewne doświadczenie i stwierdziły, ze chcą się tą wiedzą dzielić z innymi. Ja ukończyłam kilka takich kursów i szkoleń, na których poznawałam, jak prawidłowo dopasować biustonosz do ciała. Jest to bardzo ważne zarówno ze względów estetycznych, jak i zdrowotnych.

No właśnie, co zatem zrobić, by biustonosz był prawidłowo dopasowany? Na co należy zwrócić szczególną uwagę?

Przede wszystkim zwracamy uwagę na obwód. Należy zmierzyć się na wdechu pod biustem a potem od tego odjąć około 5 cm. Mówię około, bo różne firmy mają różne rozmiary. Zależy to np. od materiału, z którego uszyty jest stanik. Biustonosz odpowiednio dobrany w obwodzie to około 80 % sukcesu. Pozostałe 20 %  to ramiączko. Dobrze dopasowane ramiączko nie powinno być zbyt luźne, ale też nie może wpijać się w ramiona. Należy pamiętać, że większe piersi z natury rzeczy wymagają szerszych ramiączek. Ważne jest też dopasowanie miseczki. Jak obliczyć rozmiar miseczki? Bardzo prosto – mierzymy obwód w biuście na wysokości brodawek a następnie od obwodu pod biustem odejmujemy obwód w biuście. Różnica między nimi wskaże wielkość miseczki. Należy jednak pamiętać, że każdy producent stosuje inny system i inną numerację miseczek

Czy jeżeli już to wiemy – możemy kupować w ciemno?

Nie, zdecydowanie nie. Muszę powiedzieć zdecydowanie, że nie powinnyśmy zbytnio ufać rozmiarom i zawsze przymierzać. Jest to ważne, gdyż po pierwsze rozmiary producentów mogą się nieznacznie różnic a po drugie każdy fason ma inną konstrukcje.

Czy zaustważa Pani większą świadomość Polek w tym zakresie?

Zdecydowanie tak. Tradycyjna Polka nosiła kiedyś głównie 75B, ale dlatego, że przede wszystkim tylko takie przeważały na rynku! Dzisiaj kobiety są bardziej świadome wielu rzeczy, w tym także swojego ciała, dlatego zwracają większą uwagę zarówno na estetykę jak i wygodę.  Zresztą pamiętajmy – o czym już mówiłam wcześniej – że dobrze dobrany biustonosz nie tylko jest naszą ozdoba, ale może choć trochę odciążyć nasz kręgosłup.

Wspomniała Pani, że dawniej królował rozmiar 75 B a teraz?

Nie możemy uogólniać, ale zdarzają się klientki z bardzo dużym biustem, którym potrzebna jest miseczka w rozmiarze K. niektóre kobiety nawet nie wiedzą, ze takie rozmiary istnieją i całe życie męczą się w zbyt ciasnych stanikach!

No właśnie – za duże, za małe – czy my w ogóle bywamy zadowolone ze swoich piersi?

Na coś musimy narzekać (śmiech). Poważnie jednak dobrze dobrany biustonosz może naprawdę zdziałać cuda. Jeśli mamy zbyt mały biust producenci oferują nam tzw. push upy, jeśli zbyt duży można pomoc sobie biustonoszem typu minimizer, który zmniejsza biust o jeden rozmiar. Pamiętajmy, że odpowiednio dobrany biustonosz podnosi nam piersi i w ten sposób wyszczupla talię.

Co zatem oferuje Pani swoim klientkom?11111

Jeśli chodzi o asortyment to przede wszystkim różnego rodzaju biustonosze, ale również figi, bieliznę wyszczuplającą, stroje kąpielowe, piżamki, koszulki, szlafroki, rajstopy, pończochy, skarpetki., podwiązki, gorsety.

Co zatem jeszcze Pani oferuje?

Swoje umiejętności w doborze bielizny, zwłaszcza biustonoszy.

Jak reagują klientki, kiedy Pani oferuje swoją pomoc?

Zupełnie normalnie. Coraz więcej kobiet jest świadomych czego chce i śmiało proszą o pomoc. Nie mają oporów, żeby ktoś rzucił fachowym okiem na końcowy efekt. Ja nigdy nie narzucam się, nie wchodzę do przymierzalni. Robię to tylko i wyłącznie na życzenie i za zgodą klientki. Muszę powiedzieć, że nawet te Panie, które często u mnie kupują i doskonale znają swój rozmiar, czekają aż wejdę, poprawie ramiączko i zaakceptuję wybór.

Oczywiście zdarzają się też Panie, chociaż coraz rzadziej, że nie chcą pomocy: mówią, ze poradzą sobie same.

A właściwie od kiedy prowadzi Pani swój biznes i jak to się zaczęło?

Od 2003 roku. Wszystkiego uczyłam się tak naprawdę od początku. Co było powodem? Nie ma chyba jednego. Po pierwsze chciałam być niezależna.. Po drugie – sama miałam problem z doborem właściwego biustonosza dla siebie a po trzecie lubię rzeczy ładne i dobrze dobrane. W ten sposób zrodził się pomysł na własny biznes.

Co Panią najbardziej cieszy w tej pracy?

Satysfakcja klienta. Wychodzę z założenia, że najważniejszy jest klient i to klient zadowolony. Lubię, kiedy kobieta jest zadowolona, kiedy po jakimś czasie wraca do mnie uśmiechnięta, by kupić coś jeszcze.

Czy można mówić o jakiś kierunkach w modzie gorseciarskiej?

W modzie to może nie, ale w kolorach już tak. Zdecydowanie latem królują jasne kolory – beże, kremy no i biele. Bały kolor z premedytacją wymieniłam na końcu, bo coraz rzadziej się on sprzedaje. Klientki wolą beże – są łatwiejsze w utrzymaniu i niewidoczne pod jasnymi ubraniami. Aha – coraz częściej klientki wiosną i latem kupują kolorowe biustonosze – w kwiatki, paski, ciapki itp.

Z kolei jesienią i zimą dominują ciemne kolory. Jest to normalne zjawisko, gdyż nosimy wtedy grubsze i ciemniejsze rzeczy.

Podobno każda z nas powinna mieć w swojej garderobie również bieliznę … wyszczuplającą. Co Pani na to?

Zgadzam się. Przychodzą do mnie naprawdę szczupłe osoby, które też chcą mieć bieliznę wyszczuplającą a więc coś jest na rzeczy. Przy okazji dodam, że bieliznę wyszczuplającą też trzeba umieć dobrać. Zajmuje się tym slimfitting.

Przejdźmy teraz do Pani. Z czego jest Pani najbardziej dumna?

Jako matka jestem dumna ze swojego syna, który właśnie dostał się na wymarzone studia. Wydaje mi się, ze dobrze go wychowałam.

Jestem też dumna z siebie, z tego, że sama zorganizowałam sobie swoje miejsce pracy, ze jestem niezależna i mogę o wszystkim decydować.

A jak sobie Pani radzi, kiedy przychodzą trudne chwile

Bardzo duże wsparcie mam w moim mężu, który mnie pociesza i mówi, żebym się nie martwiła, ze na pewno będzie dobrze. Daje mi taką pozytywną energię. Ostatnio również dużo czytam i to też w jakiś sposób pomaga.

Czego by pani nigdy nie zrobiła?

W zasadzie nie wiem. Mam np. lek wysokości, wiec pewnie nie wsiadłabym do samolotu. Nie wiem jednak tego do końca, bo jeszcze tego nie robiłam.

Jak Pani najchętniej odpoczywa?

Uwielbiam spacerować po górskich szlakach. Często  w niedzielę jadę z mężem w Bieszczady, tam wychodzimy sobie na jakiś szczyt, posiedzimy 2-3 godzinki i wracamy. Czuje się wtedy taka wypoczęta i zrelaksowana.

Lubię też słuchać muzyki – ostatnio mąż „zaraził” mnie szantami – i oglądać kabarety.

Jakieś motto życiowe, według którego Pani postępuje.

Nie mam w zasadzie żadnego motta. Staram się żyć tu i teraz; wykorzystywać każdą chwilę.

Plany/ marzenia na przyszłość?

Nie wybiegam myślami daleko w przyszłość. Teraz wybieram się z mężem na urlop. Jeśli chodzi o  marzenia to chciałabym, aby syn skończył studia i żeby nie było gorzej niż jest teraz.

Życzę zatem, by tak było. Dziękuję za rozmowę.