BLOG

Pieniądze to nie wszystko, ale …

Hmm, zastanawiam się jak to jest, że wiele moich znajomych chciałoby mieć więcej pieniędzy, by móc realizować swoje marzenia a nic, dosłownie nic, nie robi w tym kierunku?! No może z wyjątkiem jednego – narzekania, jak im ciężko i mówienia: ty (czyli niby ja) to masz dobrze!

Przyznam, że bardzo mnie to irytuje, bo;
– po pierwsze – naprawdę ciężko pracuję (praca zawodowa, firma, praca społeczna a przede wszystkim Rodzina i prowadzenie domu),  
– po drugie – kto mnie zna, wie, że wiele w życiu przeszłam i teraz też przeżywam naprawdę trudne chwile,
– po trzecie – nic nie spadło mi z nieba (nie pochodzę z bogatej rodziny, nie wyszłam bogato za mąż, nie dostałam spadku, nie wygrałam w totolotka),
– po czwarte – jestem bardzo uparta i zawsze staram się dojść do celu,
– po piąte – mimo swojej pracowitości – też mam ogromny kredyt w banku, jeżdżę starym samochodem a mój dom nadal nie jest do końca urządzony tak, jakbym chciała.

Czy to jednak znaczy, że mam tylko narzekać?!

Otóż nie, kiedy tylko nadarza się nam okazja musimy ją wykorzystać, ponieważ drugi raz może jej nie być. Pamiętając o rozwoju powinniśmy poszerzać swoją wiedzę, nabywać nowe umiejętności a potem je doskonalić, podpatrywać, jak pewne rzeczy robią inni i oczywiście uczyć się od nich.

Wydaje mi się, że czasy, kiedy przez całe życie pracowaliśmy w jednej firmie i wykonywaliśmy jeden zawód dawno minęły. Dzisiejszy rynek pracy wymaga od nas elastyczności, gotowości do zmian a przede wszystkim … odwagi. Oczywiście nie jestem naiwna i wiem, że zdecydowanie łatwiej przychodzi to młodym a więc – tym razem średnie i starsze pokolenie powinno uczyć się od nich 🙂 Ja właśnie staram się tak robić.

Przykłady? Bardzo proszę

  1. Wiele lat temu nauczyłam się podstawowej obsługi komputera, ale stwierdziłam, że jest to dla mnie „czarna magia” i na pewno tego nie będę robić (nie miałam zresztą wówczas własnego sprzętu, co znacznie utrudniało zadanie). Po kilku latach, kiedy komputery stały się powszechniejsze, postanowiłam spróbować jeszcze raz – ukończyłam kolejny kurs i – mimo iż byłam dużo starsza – okazało się, ze „nie taki diabeł straszny, jak go malują” i udało się – opanowałam jego obsługę w stopniu, który mnie zupełnie zadowalał. Nie osiadłam jednak na laurach i ciągle doskonaliłam swoje umiejętności (zresztą nadal to robię). Dziś z powodzeniem prowadzę bloga, do którego sama wstawiam teksty, zdjęcia, potrafię zrobić niemal profesjonalną korektę, poznałam tajniki Facebooka, posługuję się pocztą elektroniczną, umiem zrobić prezentacje w Power Poincie, dokonać elektronicznej płatności et caetera … Teraz pomyślałam, że mogę nauczyć się kolejnego programu, jakim jest Excel i … zaczęłam działać.


2. Opanowałam swoją tremę przed wystąpieniami publicznymi, choć jeszcze kilka lat temu i ta umiejętność mnie po prostu przerażała. Tym razem obyło się bez kursów – po prostu odważyłam się i wyszłam na środek. Wiem, że mam pewna łatwość mówienia, ponieważ jestem polonistką, ale przyznam, że ten fakt czasem działa na moją niekorzyść, ponieważ obawiam się, że Ci, którzy mnie będą słuchać bardziej niż na to, co mówię, zwrócą uwagę na to, jak mówię a wiadomo, że nerwy robią swoje.

3. Kiedy kilka lat temu (przez przypadek) poznałam produkty a potem plan marketingowy firmy Forever postanowiłam zaryzykować. Za tzw. ostatnie pieniądze zakupiłam pakiet startowy (ok. 1600 zł) i wypróbowałam kilkanaście produktów, które okazały się rewelacyjne nie tylko dla mnie, ale także dla mojej rodziny i wielu znajomych. Po roku stwierdziłam, że zaryzykuję raz jeszcze i zajmę się tym na poważnie.

Nie ukrywam, że czasem jest mi ciężko, mega ciężko, ale wiem, że dam radę, muszę dać. Wiem też, że droga, która obrałam, zaprowadzi mnie do lepszego życia, choć czekają mnie pewnie jeszcze kolejne zmiany.

Mam nadzieję a właściwie głęboko w to wierzę, że kiedyś będę miała naprawdę duże pieniądze i zacznę spełniać również te marzenia, które dziś wydają mi się bardzo odległe.