BLOG

Recenzja książki „Tarnobrzeskie kobiety”

Kiedy myślę sobie o motywacji, pokonywaniu barier i realizacji celów, przed oczami pojawia mi się Jim Rohn, Nick Vujicic, czy Ewa Chodakowska. Kiedy myślę o uporze w dążeniu do spełnienia marzeń, widzę Coco Chanel czy Florence Foster Jenkins. Biografie takich ludzi jak mężczyzna, który urodził się bez rąk i nóg czy kobieta, której dzieciństwo było naznaczone tak skrajną biedą, że musiała zostać oddana do sierocińca, wzbudzają olbrzymie emocje. Te historie poruszają nasze serca i skłaniają do przemyśleń, a nierzadko także do działań. Uświadamiamy sobie dzięki nim, że nie ma rzeczy niemożliwych, że trud można przekuć w talent oraz że każdy człowiek może żyć godnie i według własnych reguł. Zaś słowa słynnych mówców czy trenerów trafiają do naszych umysłów i sprawiają, że i nam aż chce się chcieć.

Lubimy kierować wzrok na wielkich, znanych ludzi – na artystów, podróżników, sportowców. Lubimy czytać nieprawdopodobne historie ich życia i sukcesu i na tej kanwie budować własne. To oni najbardziej nas inspirują i zagrzewają do działania.

Ale ja dziś chciałabym zaproponować Wam zejście z tej wyniosłej góry niewiarygodności, splendoru i brokatu na nasze własne podwórko. Chcę przypomnieć to, o czym czasami zapominamy: że wokół nas też żyją ludzie, którzy zarażają swoją charyzmą, kreatywnością i talentem. Wcale nie trzeba szukać daleko, aby się zainspirować i złapać swojego bakcyla.

Beata Grzywacz wyławia z tłumu te osoby i pokazuje światu. W swojej książce „Tarnobrzeskie kobiety” prezentuje sylwetki kobiet godnych podziwu i naśladowania, pełnych pasji, odwagi i optymizmu. Poznając ich historie można złapać wiatr w żagle, uwierzyć w swoje możliwości i w brak jakichkolwiek barier, albo wymyślić całkiem nowy plan dla siebie.

Kiedy czytałam tę książkę tłoczyło mi się w głowie wiele myśli. Po pierwsze: miasteczko, które jawiło mi się dotychczas jako zwyczajne i mało ciekawe, otworzyło się przede mną na nowo, dzięki wyjątkowości jego mieszkańców. Czułam się jakbym przeszła na drugą stronę lustra – do świata spełnionych marzeń, sukcesu w biznesie i radości. Po drugie: każda z kobiet wyróżniała się swoją osobowością i pomysłem na realizowanie swoich pasji, dlatego uderzyła mnie porządna dawka inspiracji. Te dziewczyny zaimponowały mi swoją naturalnością. Udowodniły, że praca może być przyjemnością i nie musi wymagać olbrzymich poświęceń, a sukces nie musi być naznaczony trudną i dojmującą przeszłością. Do tego forma wywiadów dała mi takie poczucie, jakbym to ja rozmawiała z bohaterkami, a one mówiły bezpośrednio do mnie.

Po trzecie: między wersami odnalazłam całe mnóstwo mądrych, skłaniających do przemyśleń zdań. Dzięki nim zrozumiałam jak książka jest wartościowa i uniwersalna i zdecydowanie wykracza poza nasz region. Dlatego myślę, że można ją czytać zarówno chcąc poznać bliżej kobiety, mieszkające w Tarnobrzegu oraz ofertę kulturalną miasta, jak i poszukując ciekawej lektury. Moją uwagę przykuło kilka wypowiedzi:

„Ufam życiu. Wiem, że zawsze daje mi to, czego w danej chwili najbardziej potrzebuję, nawet jeśli to niezbyt miłe rzeczy, to odbieram je jako cenne lekcje” – Małgorzata Makowska – Brzychczyk

„Zrozumiałam, że człowieka nie wolno do niczego zmuszać – trzeba zawsze dać mu wybór. To danie mi wyboru zainspirowało mnie do dalszych działań” – Bożena Andrychowicz

„- Skąd pomysł, by założyć własną firmę?

– Zainspirował mnie mój chłopak. Powiedział, że wiele potrafię, że wierzy we mnie, że warto spróbować”

„Uważam, że problemy są po to, by je rozwiązywać. Wyznaję zasadę, że zawsze jest jakieś rozwiązanie, trzeba tylko dobrze pomyśleć!” – Anna Bera

„Mama zawsze mi powtarzała i nadal powtarza, że jutro też zaświeci słońce i dlatego niezależnie od sytuacji staram się trzymać pion” – Anna Grzywacz

Myślę, że interpretacja tych słów nasuwa się sama, więc tę kwestię pozostawię niedopowiedzianą.

Kogo spotkamy idąc ścieżką stronic książki? Kobiety bardzo młode i starsze; znające swoje przeznaczenie od dziecka i realizujące projekty, które narzucił im los; odnoszące sukcesy na arenie krajowej lub międzynarodowej i działające na swoim własnym podwórku. Spotkamy m. in. nauczycielki, wolontariuszki, globtroterki, artystki, właścicielki firm, miłośniczki zwierząt, studentki, dziennikarki. Wśród nich są kobiety, które stały mi się szczególnie bliskie, np. Patrycja Krakowiak, z którą łączy mnie wykształcenie i zamiłowanie do malarstwa; Diana Kowalczyk, której blog obserwuję już od kilku lat i nieustannie mnie zachwyca wspaniałymi zdjęciami i potrawami; dziewczyny związane z muzyką i tańcem, który ja też kocham nad życie; oraz wolontariuszki, których opowieści natchnęły mnie do podjęcia wreszcie wyzwania, o jakim myślałam od dawna! Ale tak naprawdę nie sposób wymienić wszystkich kobiet, które mnie zafascynowały, których słowa zostały mi w pamięci i które mam w planach poznać. Do tych wywiadów trzeba zajrzeć samemu i przeczytać te wszystkie wyjątkowe historie.

Na koniec wspomnę o kobiecie, która mocno mnie poruszyła. Kiedy dowiedziała się o swojej przewlekłej chorobie, nie tylko się nie załamała, nie tylko nie zrezygnowała z pracy, normalnego życia i macierzyństwa, ale także podjęła działanie w stowarzyszeniu, wspierającym osoby borykające się z tą samą chorobą. Jej determinacja mi zaimponowała, a jeden fragment tego wywiadu wprost wzruszył mnie do łez:

” – Kiedy jest Pani najtrudniej?

– Miałam taką sytuację, że garściami wypadały mi włosy. To wtedy moja córeczka powiedziała, że daje mi wszystkie pieniążki ze skarbonki (…) żebym kupiła sobie ładną perukę. Postanowiłam wówczas jeszcze bardziej wziąć się w garść i choćby nie wiem, co się działo, zadbać o siebie.”

Cieszę się, że ta silna kobieta dostała swoje miejsce na kartach książki, bo ogromnie ważne jest, aby ludzie poznawali takie historie i uwrażliwiali się na osoby chore i niepełnosprawne. Społeczeństwo powinno mieć świadomość tego, że niepełnosprawność nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka, a błędne oceny mogą sprawić niewiarygodną krzywdę. A tak niestety się dzieje – o czym także wspomina bohaterka wywiadu, Magdalena Filipczak – Słomka.

Zachęcam do poznania wszystkich tarnobrzeskich kobiet i odkrycia ich wyjątkowych miejsc.

                                 Agata Filewicz

autorka bloga Agaffio