BLOG

Właścicielka biura rachunkowego „Bomega” – Urszula Kobyłecka

      Nadeszła pora na przedstawienie pierwszych tarnobrzeskich kobiet. Panie i panowie przed Wami Urszula Kobyłecka – właścicielka biura rachunkowego "Bomega", kobieta bardzo optymistycznie nastawiona do życia, otwarta, chętnie podejmująca nowe wyzwania. ula

Pani Urszulo – czym obecnie się Pani zajmuje?

Obecnie pracuję jako księgowa we własnym Biurze Rachunkowym, które założyłam 20 lat temu w Tarnobrzegu na ul. Wyspiańskiego 12

Kiedy i dlaczego zdecydowała się Pani założyć własną firmę? Skąd taka nazwa?

To był tak zwany spontan – zresztą jak większość decyzji w moim życiu. Przyszłam do pracy, szefowa na mnie bezpodstawnie nakrzyczała, no to się zwolniłam i tak powstało moje biuro. Gdybym się zastanawiała pewnie by go nie było. Wierzę, że nic w życiu nie dzieje się bez powodu – tak miało być.

Nazwa "Bomega" została zapożyczona od jakiejś winnicy – dlatego że winnice zawsze są urodzajne i dochodowe. Miałam nadzieję, ze ta nazwa przyniesie mi szczęście i tak się też stało.

Jak Pani wspomina początki swojej działalności? Co było najtrudniejsze?

Początki wspominam bardzo miło. Na pewno było łatwiej niż dzisiaj, gdyż wtedy nie było tylu biur. Najtrudniejsze było znalezienie klienta, ale poradziłam sobie z tym i moi klienci są ze mną do dziś i to jest mój największy sukces.

Czy praca księgowej nie jest nudna? Co sprawiało/sprawia Pani największą radość/ daje największą satysfakcję?

Praca księgowej czy jest nudna? Dla mnie nie, bo ja ją kocham, ale dla większości pewnie tak – ciągle jedno i to samo – stos papierów. Radość to ciągły kontakt z drugim człowiekiem , rozmowy o wszystkim. Uwielbiam to!

Co Pani oferuje swoim klientom? O co najczęściej pytają?

Moje biuro prowadzi księgowość małych firm . Każda firma to inna specyfika a zatem pytania dotyczą konkretnych firm.

Klient, który najbardziej zapadł Pani w pamięć…

Nie ma takiego klienta, który szczególnie zapadł by mi w pamięci. Wszyscy są wspaniali i godni uwagi. Przez tyle lat wspólnej pracy czujemy się jak rodzina.

Praca księgowej wymaga ciągłego uczenia się, uzupełniania wiedzy – w jaki sposób Pani to robi?

Praca ta nie wymaga już uczenia się, bo zasady księgowości są niezmienne, zmieniają się tylko przepisy i tu trzeba być na bieżąco; czytać fachową prasę.

Wiem, że oprócz pracy udziela się Pani też społecznie. W zeszłym roku udział w projekcie Szlachetna Paczka – skąd taki pomysł,? Jak wspomina Pani tę przygodę, jeśli to można nazwać przygodą; co daje udział w tym projekcie?

Pomysł w projekcie Szlachetna Paczka nie był mój, zostałam do niego namówiona i nie żałuję. Było to niesamowite przeżycie – niesienie dobra jest uczuciem bezcennym.

Na koniec proszę kilka słów o sobie, o tym, co wydarzyło się w ciągu tych 20 lat.

Wydarzyło się tak wiele rzeczy w tym czasie. Moje dziecko było małe jak zaczynałam a teraz to już dorosła kobieta, moja największa duma. Skończyła studia o kierunku chemia biologiczna na Uniwersytecie Wrocławskim i pracuje jako nauczyciel chemii w jednym z wrocławskich techników.

I ostatnie pytanie – czy polecałaby Pani pracę na własny rachunek, może jakieś wskazówki?

Praca na własny rachunek ma swoje wady i zalety – zresztą jak wszystko w życiu. Dla mnie największą zaletą jest to, że nie muszę być na określoną godzinę. Dzisiaj są trudne czasy – rynek tarnobrzeski i okoliczny to martwy rynek, dlatego trudno cokolwiek polecić . Myślę jednak, że warto realizować własne plany. Ważne jest, żeby się nie zniechęcać, bo nikt nie mówi, że będzie łatwo.

Życzę zatem wielu nowych klientów, bo to będzie oznaczało, że kolejne osoby zdobyły się na odwagę i walczą o swoje marzenia.
Dziękuję za rozmowę.