BLOG

„Życie nie jest problemem, który trzeba rozwiązać, ale rzeczywistością, której należy doświadczyć” – Soren Kierkegaard

Garść refleksji.

Ostatnimi czasy w moim życiu wydarzyło się tak wiele różnych rzeczy (zarówno dobrych, jak i złych), że w pewnym momencie sama się pogubiłam. Okazuje się bowiem, że to, co z pozoru wygląda na nieszczęście, w ostatecznym rozrachunku prowadzi do wielu pozytywnych rzeczy. Doświadczyłam tego całkiem niedawno. 21 stycznia jechałam z synem w odwiedziny do córki i miałam bardzo groźnie wyglądającą kolizję. Zupełnie niespodziewanie z podporządkowanej drogi wyjechał mi samochód. Uderzenie było tak potężne, że eksplodowały obie poduszki powietrzne. Przeżyłam szok. Bardzo martwiłam się o syna, którego wyrzuciło z pasów i skarżył się na ból głowy, szyi i kręgosłupa. Wezwana karetka szybko zawiozła nas do szpitala, gdzie zrobiono mu RTG. i tomografię. Badania na szczęście nic nie wykazały. Po niemal 8 godzinach mogliśmy opuścić lubelski szpital.

To zdarzenie i jego następstwa uświadomiły mi wiele rzeczy, które wydają się oczywiste.

Wodospad, Kolorowy, Kolor, Dettifoss

Po pierwsze – nie ma nic cenniejszego niż życie i zdrowie. To największe wartości, które możemy stracić dosłownie w ułamku sekund. Często ich — niestety — nie doceniamy. Kiedy nic szczególnego się nie wydarzy, nie zwracamy na to większej uwagi. Dopiero takie sytuacje uświadamiają nam, że nic nie jest nam dane raz na zawsze.

Po drugie – po raz kolejny miałam dowód, że dobrze wychowałam swoje dzieci. Syn zachował tzw. zimną krew i — zanim zabrała nas karetka — powiadomił właściwie służby, córka zajęła się całą resztą w czasie, gdy ja jechałam do szpitala.

Po trzecie – po wypadku doświadczyłam wiele dobrego od zupełnie obcych ludzi i wcale nie chodzi tu tylko o współczucie, a o konkretną pomoc.

Po czwarte – nastąpiły duże zmiany w moim życiu zawodowym. Musiałam zrezygnować z pewnych rzeczy, ale w to miejsce pojawiły się nowe, mniemam, że korzystniejsze.

Po piąte – jestem silna i choć czasem wydaje mi się, że już więcej nie udźwignę, to wiem, że jednak dam radę.

Zbliżają się moje kolejne, tym razem „okrągłe” urodziny. To doskonały czas na podsumowanie dotychczasowego życia, na skorygowanie (a może wyznaczenie na nowo?) dalszej drogi życiowej. Wiem jednak jedno – wypełnia mnie radość i wdzięczność za to, że żyję, że wychowałam dzieci na mądrych i odpowiedzialnych ludzi, że mam rodzinę, na której mogę polegać. I choć wiem, że przede mną niełatwa droga i czeka mnie jeszcze sporo różnych zawirowań, to jestem gotowa stawić im czoła. Nie przeżywam tak bardzo upływającego czasu, doceniam każdą chwilę.